niedziela, 4 września 2016

, , ,

Bluzka mini i maxi



Podczas ostatniej wizyty w sklepie z materiałami znalazłam cienką szarą dzianinę w jaskrawe żółte i różowe kropeczki. Odpowiednia zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych, niezależnie od tego co  niej powstanie.

Nie zastanawiałam się długo, wzięłam metr (na próbę) aby uszyć letnią bluzkę dla siebie i córki (taką samą). Początkowo myślałam o fasonie z krótkim odwijanym rękawem, ale życie, jak zwykle, zweryfikowało moje plany.





Nie szukałam odpowiedniego wykroju, bo ciężko byłoby znaleźć taki sam dla mamy i dziecka. Bluzka musiała być prosta. Działam wg instrukcji Burda 8/2013 (147) - to najprostszy model z możliwych. Podkrój szyi, pach i dół bluzki jest tylko raz podwinięty i przeszyty zygzakiem. Oczywiście nie odbyło się bez przygód.

Zdjęłam miarę z inne bluzki córki wykroiłam, zszyłam i… okazało się, że rękawy są tak ciasne, że ręka córki ledwo przechodzi. Rozprułam, ucięłam rękawki pod skosem na motylki i powiększyłam podkrój pachy – leży jak ulał. Trochę jest za duża ale będzie rosła razem z nią.




Z bluzką dla siebie miałam większy problem, bo za bardzo się spieszyłam. Szablon wykroju przodu przyłożyłam do materiału odwrotnie. Gdy już go wycięłam okazało się, że środek przodu u mnie jest na zewnątrz materiału a boki są złączone. Wrrrr. Musiałam je rozciąć. Ale nie ma tego złego… Zszyłam środek bluzki, zapasy na szwy podwinęłam na prawo i lewo i ostebnowałam. Dzięki temu bluzka ma ozdobne szwy na przodzie.




Na szczęście udało się uratować obydwie bluzki. Dla mnie kolejny raz nauka, że co nagle to po diable.





Podziel się:

2 komentarze:

  1. też często mi się zdarza walnąć jakąś gafę i każda kolejna praca, to kolejna lekcja (ż)szycia ;) ale i tak są super :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ma Bi. Zdecydowanie, pośpiech i nerwy to nie są najlepsi doradcy w szyciu:)

      Usuń