piątek, 23 stycznia 2015

,

Pompon z tiulu

Dawno nie było żadnego wpisu, a to dlatego, że dawno już nie miałam wolnej chwili na tworzenie czegoś kreatywnego… i baaardzo za tym tęsknie. Maszyna stoi zakurzona, materiały leżą w kącie, a mój czas wypełnia Zosia. I tylko w głowie kłębią się pomysły, których zdecydowana większość pewnie nigdy nie ujrzy światła dziennego, bo zwyczajnie zabraknie mi na nie czasu.





Ktoś kiedyś powiedział (lub napisał), że opieka nad dzieckiem to praca na pełny etat. Kompletnie się z tym nie zgadzam. Wg mnie to praca na trzech etatach :). Na szczęście jest to praca, która sprawia przyjemność (i ból kręgosłupa przy okazji :)), choć podobnie jak do normalnej pracy nie chce się rano (a teraz jeszcze i w nocy) wstawać z łóżka :). Oczywiście nie jest łatwo i kolorowo, bo macierzyństwo to ciężki kawałek chleba, o czym przekonałam się boleśnie dopiero po fakcie. Niestety nadal wiele książek, gazet i portali karmi nas tym, że bycie matką to droga usłana radością, uśmiechem, poczuciem spełnienia i pięknymi chwilami ze spokojnie śpiącym maleństwem. Naprawdę wierze, że tak kiedyś będzie, póki co macierzyństwo to dla mnie niekończące się pasmo pytań, dylematów i obaw o zdrowie dziecka przy każdym płaczu. Nieprzespane noce przy całej reszcie to… pikuś. :)

Pocieszam się tylko tym, że czas szybko płynie, a ja z dnia na dzień nabieram coraz większego doświadczenia i pewności siebie. :)

A żeby choć trochę wypełnić ten wpis duchem kreatywności pochwalę się czymś, co udało mi się zrobić jeszcze przed porodem – pompon z tiulu, tu w roli ozdoby nad łóżeczko. W planie jest kilka różnokolorowych pomponów. Póki co jest jeden ale zawieszony nad przewijakiem skutecznie przykuwa uwagę Małej. A to jeszcze bardziej zachęca mnie do zrobienia pozostałych.


Podziel się:

0 komentarze:

Prześlij komentarz